czwartek, 6 lipca 2017
~ * ~ Hapter 1 ~ * ~
---------- Kuchnia w domu Fiony ----------
Zejście do kuchni wprost z mojego maleńkiego pokoju na strychu zajęło mi chwilę dłużej niż się tego spodziewałam.
- Fiona wołałaś mnie? - założyłam kosmyk włosów za ucho
- Tak - ,,królowa ciemności" spojrzała na mnie - Jadę na odsysanie tłuszczu, później na solarium, wrócę późno a więc prace domowe wykonasz sama
Zaśmiałam się pod nosem... Jej słowa zabrzmiały tak jakby kiedykolwiek w czymś mi pomogła.
- Posprzątasz dom i wyczyścisz basen - dokończyła
- Zapomniałaś chyba,że idę do szkoły Fiona
Macocha spojrzała na mnie z sarkastycznym uśmieszkiem
- Nie zapomniałam kochanie - podniosła torebkę ze ,,skóry węża" , założyła ją na ramię i wyszła zatrzaskując za sobą drzwi
- Ugrrr - opadłam na duży,brązowy fotel - Jak ja jej nienawidzę
---------- Podjazd pod domem Cartera ----------
Godzina nagliła a Carter wciąż nie wychodził z domu, więc po raz kolejny zatrąbiłam dwa razy klaksonem. Na moje wołania zza frontowych drzwi wyłonił się Pan Carter ( Tata Tommy' ego ) .
- Dzień dobry Panie Carter - zawołałam serdecznie
- Dzień dobry Amy, Tommy już idzie
Pokiwałam głową i oparłam się o siedzenie mojego wozu
Pan Carter przyniósł z garażu wiaderko z wodą, jakiś detergent i szmatkę, wiedziałam, że już za chwilę zacznie " pucować " swoje auto. Tak też się stało
- Panie Carter przecież ono lśni - wskazałam
- Błysku nigdy za wiele Amy - uśmiechnął się
- Cześć Amy - Carter podniósł rękę, zamykając jednocześnie drzwi
- Cześć - odwzajemniłam pozdrowienie
Widząc Cartera aż zachichotałam... Jak on wygląda?
- Tato? - Carter rozłożył ręce - Z całym szacunkiem dla Amy, ale dlaczego mam jechać do szkoły czymś takim? - wskazał na moje auto
Zmsprezentować..
Carter miał rację, moje auto to stary grat, którego Fiona raczyła mi kiedyś sprezentować... Mimo wszystko cieszyłam się, że go mam. Dzięki niemu jestem niezależna!
- Dlaczego? Ponieważ skasowałeś już 3 moje samochody - odpowiedział
Pan Carter jest bardzo wyrozumiały dla Tommy'ego... nawet po takich sytuacjach jak skasowanie 3 jego ukochanych samochodów, potrafi się z tego śmiać.
Carter pokręcił głową w geście zrozumienia i wsiadł do mojego samochodu.
- Carter jak ty wyglądasz? - spojrzałam na niego z ponownym rozbawieniem
- Jak?
- Właśnie nie wiem - pokręciłam głową jednocześnie wesoło mrużąc oczy
- Wyglądam jak zakręcony raper Amy
- Nie... z całą pewnością to nie to
- Serio?
- Z całą pewnością tak
- Dobra...przebiorę się
- Byle szybko, już późno Tommy
---------- Parking pod szkołą ----------
- Zostały 3 minuty
- Mamy dobry czas - przybiłam z nim "piątkę"
Rozejrzałam się w poszukiwaniu wolnego miejsca
- Tam jest
- Brawo za spostrzegawczość Carter
Ruszyłam i o mały włos uderzyłabym w samochód usilnie wciskający się przede mnie.
- Ah tak... Austin Diez i jego świta - pokręciłam głową , jedoczesnie poklepując kierownicę lewą dłonią
- Wybacz kelnereczko - wybełkotał jeden z nich
- Nie przejmuj się. O! Tam jest jeszcze jedno miejsce
Kolejny raz dopadł mnie pech... Nawet nie zdążyłam ruszyć, kiedy wolne niegdyś miejsce zajęła "paczka" Suzan Anderson
- Ah serio? - zapytałam sama siebie
Obie "świty " dołączyły do siebie niemalże w jednej sekundzie. Z lekkim obrzydzeniem obserwowaliśmy z Carterem namiętne pocałunki i uściski
- Ludzie tacy jak Austin i Suzan są juz tak zaprojektowani ... Oni po prostu muszą się spotkać!
- Coś w tym jest - pokiwał głową
- Kelnereczko, poproszę dwie mrożone herbaty - zawołał nagle jeden z kolegów Austina , półgłówek Dylan
Cała "paczka popularsów" buchnęła śmiechem
Postanowiłam zlekceważyć zaczepkę i znaleźć wolne miejsce jak najdalej od tych ludzi...
---------- Szkoła ----------
Przedostatnia lekcja zdawała się nie mieć końca. Co prawda lubię się uczyć, bo nie stwarza mi to żadnych problemów, jednak tym razem moje myśli krążyły tylko wokół jednego - odczytania wiadomości, która już jakiś czas temu dotarła do mnie i sprawiła, że komórka w mojej kieszeni zaczęła cicho wibrować.
Mogło to oznaczać wiele opcji, dla mnie jednak istniały tylko dwie : albo Fiona postanowiła dodać mi więcej obowiązków, albo napisał do mnie ON. No właśnie...kto? Może lepiej byłoby nie wiedzieć? Może tak jest lepiej, kiedy to wszystko ma swój urok a piękny czar nie prysł?
Kiedy rozległ się dzwonek, spakowałam swoje rzeczy i wyszłam na korytarz, opierając się o kolumnę mimowolnie spojrzałam na Cartera.
- Hej, może urwiemy się z ostatniej lekcji? - stanął na przeciwko mnie
- Nie sądzę Carter - uśmiechnęłam się delikatnie
Jego twarz wyraźnie pytała " dlaczego?"
- Wiesz, że chce dostać się do najlepszej uczelni w Stanach...Po prostu nie mogę sobie pozwolić na opuszczanie ważnych lekcji
- Amy, to tylko jedna godzina
- To aż jedna godzina
- Ciągle się uczysz i pracujesz, nie masz ani trochę czasu dla siebie
" PIK PIK " SMS
- A właśnie, że mam - uśmiechnęłam się szeroko - zobaczymy się po lekcjach Carter
- Ah tak, tajemniczy wielbiciel wysłał wiadomość - pokiwał głową
- - - - - - - - - -
- Cześć Cinderella, dawno nie pisaliśmy :)
+ Tak, od rana :D
- Zgadza się :D
- Jak mija dzień?
+ Dużo nauki, jeszcze więcej pracy i nakazów Macochy
+ A Tobie?
- Podobnie...no może bez tych nakazów :D
+ Absolutnie :D
- O czym myślisz?
+ Ty pierwszy
- Myślę, że Pan Evans odbywa właśnie jedną ze swych słynnych podróży :D
Uśmiechając się do komórki, spostrzegłam, że Pan Evans jest kilka kroków ode mnie. Zaczęłam się rozglądać. Cóż... facetów z komórkami w dłoni nie brakuje w naszej szkole...
- - - - - - - - - -
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz