sobota, 8 lipca 2017
~ * ~ Hapter 2 ~ * ~
----------- Kafejka " U Fiony" ----------
Po skończonych lekcjach i obowiązkach domowych przyszedł czas na nocną zmianę w kafejce.
Kładąc torbę na stoliku rozejrzałam się po sali. Nie było tu dziś dużo ludzi...
- Cześć Madison
- Cześć Kochanie, co Ty tutaj robisz o tej porze?
- Pracuje - rozłożyłam ręce
- Oh Amy - Madison pokręciła głową - Przecież wiesz, że nie powinnaś się tak przepracowywać
- Jeśli nie będę pracować nie zarobie na studia
Madison to kochana osoba... Nie jesteśmy w prawdzie spokrewnione, jednak można wyczuć pomiędzy nami więź głębszą niż w nie jednej rodzinie.
- Gdybym nie musiała martwić się o Ciebie i Twoje studia, juz dawno kopnęłabym Fionę prosto w jej cztery litery
Zaśmiałam się i zabrałam do pracy.
- - Jakiś czas później - -
Dochodziła 22 kiedy skończyłam zmywanie stolików i mycie podłogi, ludzi ubyło, a w okolicy zapanowała cisza. Można by powiedzieć, że wszyscy zasnęli i mam na dzisiaj wolne - nic bardziej mylnego ! To tylko cisza przed burzą... Już za około godzinę kafejka zapełni się od nowa - jest to czas tańszych posiłków, z których ludzie korzystają tak długo i w takich ilościach jakie tylko zdołają pomieścić... Zabawne jak na zwykłego człowieka działa promocja!
Usiadłam przy barze, opierając się ręką o blat zaczęłam rozmyślać o wszystkim i o niczym. Nagle drzwi kafejki się otworzyły.
Pierwszy klient? Pomyślałam
- Olivier - uśmiechnęłam się z lekkim zdziwieniem
- Dobry wieczór Amy
- Co tutaj robisz o tej porze?
Zabawne..to samo pytanie zostało dziś skierowane w moją stronę...
- To znaczy - przygryzłam wargę - Nigdy nie widziałam Cię tutaj tak późno
- Byłem w okolicy i pomyślałem, że wpadnę
Ta jasne... " byłem w okolicy" nie uwierzę !
Olivier Spenser to całkiem przystojny gość, ma jednak sporą wadę - lubi kłamać i podrywać wszystko co się rusza.
Tak przynajmniej było kiedy go poznałam. Teraz, od pewnego czasu stara mi się wmówić, że zmienił się na lepsze, jednak czy przez to powinnam dać mu szanse na związek ze mną? To chyba jeszcze stanowczo za wcześnie !
- Napijesz się czegoś? - wskazałam na kartę
- Nie, dzięki chciałem tylko pogadać
- Okej - uśmiechnęłam się, ponownie siadając przy barze
- Amy? - popatrzył mi w oczy - Czy myślałam o nas?
To pytanie niemalże zwaliło mnie z nóg!
- o nas? - zmrużyłam lekko oczy
- Tak, no wiesz... - oblizał usta - o mnie i o tobie, no o nas
Przygryzłam wnętrze policzka
- Jeśli chcesz zapytam jeszcze raz - wtrącił kiedy właśnie nabierałam powietrza by coś z siebie wykrztusić - Czy sądzisz, że moglibyśmy być parą?
Ponownie nabrałam powietrza lecz bardzo szybko je wypuściłam, nie wiedząc jakie słowa wybrać
- Nie myśl, że cię pospieszam, po prostu chciałbym wiedzieć co czujesz
- Olivier zostawmy to w spokoju - wybełkotałam w końcu
- Ale dlaczego?
- Z całym szacunkiem, lubię cię, jednak nie sądzę by w tym momencie mogłoby to być czymś więcej
Pokiwał głową
- No cóż, dobrze...jeżeli tak bardzo tego chcesz, dam ci spokój
- Oh Olivier nie to miałam na myśli
- Nie nie - uniósł dłonie w obronnym geście - Nic już nie mów
- Pójdę już - dodał
Zrobiło mi się go szkoda, jednak co mogłam zrobić ? Nie mogłam dać mu nadziei... nie teraz...
---------- Następnego dnia - Dom Fiony ----------
- - - - - - - - - -
- Cześć Cinderella, jak rozpoczął się dzień?
+ Jak dla kogoś kto nie spał w nocy? Całkiem dobrze :D
- Praca?
+ Dokładnie tak
- - - - - - - - - -
Rozmowa z tajemniczym chłopakiem nigdy się nie nudzi. On jest inny niż reszta facetów z jakimi mam styczność w szkole... On jest taki prawdziwy!
- Amy !
Głos Fiony rozległ się w całym domu
- Tak?
- Zejdź na dół
- Za chwilę - starałam się sklecić sensowne zdanie aby odpisać na sms
- Teraz ! - krzyknęła jeszcze głośniej niż chwilę wcześniej
Włożyłam telefon do szuflady i zeszłam na dół.
Kiedy tylko wyłoniłam się zza poręczy ,Fiona rozpoczęła narzekanie
- Ekspres do kawy nie działa ! - wskazałam na urządzenie
- Fiona ja nie znam się na naprawie takich sprzętów
- A powinnaś - spojrzała na mnie - W takim razie zabierz go do naprawy
- To kosztuje
- Nie umiesz naprawić, to twoja wina, więc zapłacisz z własnych pieniędzy
- Ale...
Zanim zdążyłam coś powiedzieć, Fiona odwróciła się na pięcie i wyszła.
Wspaniale !
Z mojego pokoju na górze rozległ się dźwięk mojego dzwonka w komórce.
Pobiegłam na strych. To Carter
- Halo, Amy?
- Tak, co jest Carter?
- Rodzice gdzieś pojechali, ja się nudzę, masz może ochotę wybrać się na kręgle ?
- Jasne, czemu nie - uśmiechnęłam się do telefonu
- A, więc widzimy się za 15 minut?
- Dokładnie tak
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz